Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teorie spiskowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teorie spiskowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 września 2016

Klaustrofobiczny świat



Chyba przeoczyłam jakiś moment, ponieważ coraz częściej obserwuję klaustrofobiczne reakcje ludzi na nowe jedzenie. Dlaczego boimy się marketów? Czy to dlatego, że w końcu możemy dostać w nich produkty, które są przeznaczone dla rożnych konsumentów i ich sposobu żywienia? Dlaczego jest to złe? Właśnie ostatnio przeczytałam artykuł w „Spectator” na temat Czystego Żywienia (Clean eating), i zaczyna się on w ten sposób. Zobaczcie:

„Coraz częściej towarzyszy nam uczucie odrealnienia i dezorientacji w alejkach marketów. Jeszcze nie tak dawno można tam było znaleźć znajome produkty jak np., ser czy masło; dzisiaj przeciętny człowiek jest skołowany i ma mętlik w głowie od dziwnych zamienników takich jak „surowy” hummus, chleb bezglutenowy i soki niejasnego pochodzenia.”

(“The supermarket aisle has become a confusing place. It used to be full of recognizable items like cheese and butter; now you find yourself bamboozled by all manner of odd alternatives such as 'raw' hummus, wheat-free bread and murky juices”.)

Czy zwróciliście uwagę na używane słowa takie jak, “dziwne”, “niejasnego pochodzenia”? O czym to świadczy? Nie potrafimy już doceniać różnorodności? Czy żeby czuć się bezpiecznym musimy polegać tylko na znajomych produktach? A może tak jest, bo w świecie rządzi monopol? Osobiście uważam, że tego typu podejście jest co najmniej dziwne. Czy nie sądzicie, że fajnie jest, gdy możemy spróbować i skosztować prawie wszystkiego? Ze możemy zaspokoić potrzeby każdej osoby na naszej planecie, ponieważ nasze możliwości i wyobraźnia nie znają już granic? Po co przycinać skrzydła?

Zwolennicy zdrowej żywności są przedstawieni w tym artykule jako fanatycy religijni; są nimi oczywiście blogerzy. Są oni pozbawieni elastyczności i restrykcyjni..., wskazują nam trendy w dziedzinie zdrowia i dietetyki:

„Kapłanki nowej religii to grupa młodych, pięknych kobiet, które gromadzą wokół siebie setki tysięcy wyznawców, szukających u nich wskazówek i porad.”
(“The high priestesses of this new religion are a group of young, attractive women who amass hundreds of thousands of followers online as more and more people turn to them for guidance”.)

Kapłanki nowej religii? Czyżby? Słowa o zabarwieniu pejoratywnym są tu użyte jak pociski lub amunicja. Z kim walczy tak naprawdę autor? A może jest zwyczajnie przestraszony tym ruchem i obawia się, że jego świat się zawali? Ale dlaczego miałby runąć? Jest tylu zwolenników tradycyjnej diety, jak również formalnych zabezpieczeń, które gwarantują przetrwanie tradycji. Nie ma więc powodów do obaw!!!


Ostatnio obejrzałam film dokumentalny pt. „Cowspiracy”. Film jest niezwykle szokujący, ponieważ nie tylko potwierdzają już to o czym pisałam przy okazji diety paleo, a mianowicie że dieta oparta na mięsie nie jest zrównoważona, lecz również to, że współwinowajcami takiego stanu rzeczy są organizacje ekologiczne takie jak Green Peace. Z jakiegoś powodu wszyscy nabraliśmy wody w usta i nie przeszkadza nam, że powoli nasze środowisko ginie, ponieważ jest oparte na tradycyjnej diecie. Musze się przyznać, że pomimo tego, że oboje z mężem jesteśmy w miarę na czasie, jeśli chodzi o takie sprawy, to mimo tego nie byliśmy w stanie obejrzeć tego filmu za pierwszym podejściem... Musieliśmy podzielić go na etapy. Serca nam biły, ponieważ nie mogliśmy uwierzyć w to, że oficjalne dokumenty podkreślające niszczący wpływ hodowli zwierząt (szczególnie krów) na nasze życie i środowisko są ignorowane właśnie przez tych, których zadaniem jest dbanie o nasze środowisko. Straszne jest również to, że wygodniej jest nam zaakceptować świat iluzji, niż prawdę i spróbować zaradzić powstałemu problemowi. Niestety nie żyjemy już z procentów na koncie, ale eksploatujemy ograniczone zasoby nieodnawialne. Jednak milczymy, jakby to nas nie dotyczyło!!!

Naszym problemem jest to, że spożywamy za dużo mięsa. Nawet jeśli wolimy dania mięsne niż wegetariańskie, to nie zmienia to faktu, że zbyt dużo go spożywamy. Zgodnie z moją kalkulacją ilość spożytego mięsa z powodzeniem można zredukować o połowę, jeśli zaczniemy włączać do diety różnorodne produkty jak np. rośliny strączkowe. Wybierając dietę zrównoważoną zmniejszymy spożycie mięsa i tym samym w końcu zaczniemy się zdrowo odżywiać i staniemy się zdrowsi. Nie wiem czy jestem jedyna, ale dla mnie zależność pomiędzy środowiskiem a nami jest jednoznaczna. Podczas gdy nasza planeta/środowisko powoli umiera, rozwija się epidemia chorób, w dobie w której dominuje wiedza i informacja. Czy to przypadek? Dlaczego nie korzystamy z dostępnych nam informacji? Jeśli chcemy być zdrowsi, powinniśmy przede wszystkim pomyśleć o środowisku. Do momentu gdy tego nie zrozumiemy, będziemy chorować i żyć w … szalonym świecie iluzji. Czas najwyższy wykorzystać fakt, że posiadamy wiedzę i nie atakować zwolenników diet innych niż tradycyjna, bo może tacy ludzie są naszą ostatnią szansą by pamiętać, że warto w tym świecie celebrować różnorodność, niepowtarzalność lub dziwaczność i rezygnować z homogenii, niewyrozumiałości, i konwencji.

wtorek, 13 października 2015

Teorie spiskowe: Monsanto


Wszystko zaczęło się niewinnie, a mianowicie od typowej informacji prasowej, a skończyło się na teorii spiskowej z Monsanto w roli głównej. Po fakcie stwierdzam, że nie ma w tym nic dziwnego, bo to, że korporacje takie jak Monsato w ogóle istnieją zawdzięczają stosowaniu agresywnych praktyk biznesowych. Ale zacznę od początku...

Parę dni temu Monsanto ogłosiło straty netto wielkości 495 mln USD i żeby uspokoić swoich akcjonariuszy zwolni 12% swoich pracowników, jak również będzie wykupywać swoje własne akcje po to, żeby ich wartość nie spadła w przerażający sposób. Okazuje się, że obecne straty są porównywalne ze stratami jakie ta korporacja doświadczyła już w 2010 roku. Jednym z głównych powodów słabych wyników Monsanto jest załamanie cen surowców. W szczególności ceny kukurydzy i soi są obecnie najniższe od lat, co zmniejszyło dochody gospodarstw rolniczych, a to z kolei doprowadziło do obniżenia popytu na genetycznie ulepszone nasiona (GMO) kukurydzy i soi. Ceny kukurydzy spadły w dużej mierze z powodu nadpodaży. Rolnicy wciąż próbują zrzucić nadmiar zapasów z zeszłorocznych zbiorów kukurydzy, a to z kolei znaczy, że jest mniejsze zapotrzebowanie pod nowy zasiew tych nasion. Monsanto podało, że straty są również efektem obniżenia sadzenia bawełny w Australii. Nie zapominajmy, że sprzedaż ich najważniejszego środka chwastobójczego, Roundup, spada, a w tym roku straty z jego sprzedaży sięgnęły 12%.
 

Wiadomości dotyczące strat w dziwny sposób zbiegły się z wiadomościami o załamaniu się negocjacji przejęcia szwajcarskiego giganta Syngenta przez Monsanto. Strategia przejęcia europejskiego giganta na pewno miała na celu usuniecie konkurencji i stworzenia monopolu w rolnictwie. Monsanto jakiś czas temu stworzyło układ partnerski z inną firmą biotechnologiczną, DuPont, sprawiając, że ich działania są teraz ze sobą sprzężone i skoordynowane. Czyli jeśli na liście najpotężniejszych koncernów na pierwszym miejscu znajduje się Monsanto i DuPont, to żeby obniżyć siłę wpływów na świecie jednej z nich należy myśleć o drugiej. Próba wykupienia Syngenty prawdopodobnie miała na celu konsolidację światowej pozycji Monsanto (Syngenta znajduje się na 3 miejscu tuz po Monsanto i DuPont). Syngenta jest potężnym konkurentem biotechnologicznym, ponieważ w swoim portfolio zawiera mnóstwo substancji chemicznych do odchwaszczania które działają nie tylko na GMO, a tego potrzebuje Monsanto.
 

Co mnie skłoniło do tego, żeby w końcu napisać o Monsanto? Wszyscy już wiemy, że jest to korporacja która konsekwentnie niszczy naturalne środowisko i przejmuje kontrolę nad żywnością. Dodatkowo, produkując „niepłodne” nasiona Monsanto zmienia naturalne środowisko, wypierając naturalne nasiona i rośliny, które są w stanie się odradzać i nas żywić. Tak więc każda informacja na temat „potknięcia” sprawia, że w głębi duszy mamy nadzieję, że prawo natury/przetrwania zwycięży. Jednak Monsanto za każdym razem wychodzi z takich potyczek obronną ręką. Wciąż słyszymy o kolejnych procesach, które ujawniają nowe metody manipulacyjne i nic się nie dzieje. Przykładowo, nie tak dawno Monsanto przegrało proces w pierwszej instancji w Brazylii o należności licencyjne. Nie wiem czy wiecie ale Monsanto domaga się, żeby każdy kto kupuje od nich nasiona płacił dwa razy za należności licencyjne. Tak więc w Brazylii rząd ogłosił, że tego typu postępowanie jest nielegalne. Monsanto odwołało się od decyzji.
 

W momencie kiedy czytałam o stratach Monsanto nie myślałam, że będę pisać o teoriach spiskowych. Monsanto jest poza prawem w USA, dzięki obecnemu prezydentowi, Barak Obamy, co potwierdza założenie, że posiadają wielką władzę. Wydaje się, że żaden proces nie jest w stanie im zagrozić, żadne demonstracje nie są w stanie zmienić ich pozycji w świecie biznesu. Chyba jak żadna korporacja na świecie Monsanto nie przejmuje się swoim „image”. Dlaczego? Może dlatego, że posiadają w swoim arsenale przetrwania mnóstwo „naboi” ?

Czytając ponownie o rożnego rodzaju działalnościach Monsanto natknęłam się w sieci na informację, która pokazuje kolejną strategię biznesową Monsanto. W związku z konfliktem na Ukrainie doniesiono, że Monsato dokonało milionowych inwestycji w sektorze rolnictwa na Ukrainie. Podobnie jest w przypadku jej partnera DuPont Chemicals (Cargill Agrarian Holding). Wg dyrektora ds Strategii Kalifornijskiego Instytutu Oakland, który zajmuje się kwestiami bezpieczeństwa żywnościowego i zmianami klimatu, „nadmierna inwestycja wzrostu Zachodniej inwestycji w sektorze rolnictwa na Ukrainie w ostatnich miesiącach może być porównywalna do wykupywania ukraińskiego rolnictwa przez zachodnie korporacje”. Dodajmy do tego fakt, że organizacje takie jak Światowy Bank i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, łączący interesy zachodniego kapitału z udzielania nowych pożyczek w zagrożonych regionach jak np. dla władz ukraińskich, dołączył warunek którym jest, że pożyczka zostanie wypłacona pod warunkiem osłabienia kontroli państwowej w sektorze rolnym, w tym obrotu GMO. Mówi się obecnie, że ponad 1,7 milionów hektarów ukraińskiej ziemi jest teraz w posiadaniu cudzoziemców. Partner Monsato, Cargill posiada 5% Ukraińskiego Holdingu UkrLandFarming. Oczywiście wszystkie firmy amerykańskie mające dostęp do ziem ukraińskich hodują na nich GMO. Wg niektórych, były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowicz w 2013 roku odrzucił pożyczkę oferowaną mu przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, a chciał zaakceptować pomoc od Rosji. Wiemy teraz dlaczego, bo teraz znamy klauzulę jaka była zawarta w warunkach przyjęcia takiej pożyczki od Miedzynarodowego Funduszu Walutowego.
 

Tak więc jedną ze strategii przetrwania jest tworzenie rynku poprzez wykupywanie ziemi. Niektórzy sadzą, że obecne wojny to wojny kolonizacyjne, gdzie walczy się o dostęp do surowców jak np. ropa, ziemia i woda. Ci którzy są u władzy wykorzystują wszystkie dostępne im okazje, aby poszerzyć swoje wpływy. Stąd też widzimy od jakiegoś czasu systematyczne wykupywanie ziemi przez rozwinięte kraje. Wykorzystuje się konflikty, aby bocznymi drzwiami wejść na jakiś teren i zabezpieczyć określone surowce w danym kraju. Tak więc siła przetrwania Monsato jest niezwykła, możemy być pewni, że jeśli ograniczymy jej wpływy na jednym obszarze to przeniesie się na inny.
 

Z drugiej strony lekcja wyniesiona z Roundup sugeruje, że jesteśmy w stanie ograniczyć potężny twór jakim jest Monsanto, przecież zyski ze sprzedaży tego środka wciąż spadają. Nie zapominajmy, że ich model biznesowy opiera się na sprzedaży ich produktów, jeśli nie będziemy ich kupować ograniczymy w ten sposób rozwój Monsanto. Popyt na kukurydze jest tak wielki bo dodaje się ją do wszystkich przetworów spożywczych, jeśli zaczniemy mniej polegać na gotowych produktach spożywczych ograniczymy również popyt na kukurydzę. To samo dotyczy soi, wegetarianie spokojnie mogą spożywać inne rośliny strączkowe bez większych szkód dla zdrowia. Wszystko zależy od nas, a dowodem na to jest spadek spożycia mięsa w krajach rozwiniętych. Wzrost popularności diety wegetariańskiej, jak również rozwój świadomości pro-zdrowotnej powoli zmniejsza popyt na mięso i w ten sposób zmienia praktyki w masowej produkcji zwierząt. Korporacje takie jak Monsanto, ze wszystkimi sztuczkami przetrwania, są w stanie istnieć jeśli ich potrzebujemy. Sytuacja nie jest beznadziejna, ponieważ ilość ziemi jaką posiadają jest wciąż niewystarczająca, żeby zmienić równowagę w nature. Wszystkie teorie spiskowe uczą nas, żeby uwierzyć w siebie i własne siły, bardziej polegać na sobie, niż na tym co nam korporacje podają na talerzu, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Bycie zdrowym to również sposób na tworzenie przyjaznej rzeczywistości i sposób na usuwanie zła w postaci rożnego rodzaju korporacji z naszej rzeczywistości. To powiedzenie NIE staremu modelowi życia głównie opartemu na niekontrolowanym zysku.
 

Poniżej załączam listę źródeł z których korzystałam przy pisaniu dzisiejszego bloga:

Film dokumnetalny: Food Inc., 2009 Michael Moore - Monsanto
http://www.wakingtimes.com/2015/05/21/major-lawsuit-targets-monsanto-for-selling-cancer-linked-herbicide/
https://www.minds.com/blog/view/498603262312718336/monsanto-tanking-posts-495-million-quarterly-loss-and-plans-to-eliminate-2600-jobs
http://www.wakingtimes.com/2015/10/07/5-reasons-monsanto-is-crashing-and-burning/?utm_source=Facebook&utm_medium=PostShare&utm_campaign=TMU
http://news.agropages.com/News/NewsDetail---15659.htm
http://www.givemegossip.com/forum1/message32658/pg1
http://www.motherjones.com/tom-philpott/2015/10/monsanto-stock-decline-layoffs
http://journal-neo.org/2015/04/22/rus-monsanto-i-skupka-zemel/
http://russia-insider.com/en/ukraine/ukraine-opens-monsanto-land-grabs-and-gmos/ri873

niedziela, 24 maja 2015

Teorie spiskowe – witamina C

Dzisiaj postanowiłam napisać o witaminie C w kontekście... teorii spiskowych!!! Nasuwają mi się takie skojarzenia, gdy czytam rożne opracowania na temat skuteczności działań witaminy C. Na dzisiejszy blog posłuży mi artykuł, w którym zawarte są pewne informacje jakich chciałam użyć.

Nie będzie to bezpośrednie tłumaczenie. Postanowiłam, że użyję tego artykułu jedynie jako szkieletu...

Zombi powstaje z grobu – Witamina C jako lek na leczenie raka?

Jest to jedna z nielicznych terapii najczęściej używana przez zwolenników medycyny alternatywnej jako przykład skutecznego leczenia chorób. Tego typu informacje pojawiają się okresowo, wydaje się, że pojawiają się co dwa lata. I tak właśnie stało się teraz. Ostatnie tego typu informacje czytałem dokładnie dwa lata temu. Opublikowano właśnie wyniki dwóch badań, które były „sponsorowane” przez zwolenników medycyny alternatywnej i które mają pokazać, że Linus Pauling miał rację i w końcu został oczyszczony z zarzutów.

Ale czy rzeczywiście został oczyszczony z zarzutów? Myślę, że nadarza się idealna okazja, aby przyjrzeć się dowodom i zobaczyć jak to właściwie jest.
Jest już tradycją, że laureaci nagród Nobla pod koniec swojego życia mają tendencje do szerzenia dziwnych poglądów z pogranicza niekonwencjonalnej pseudonauki. Tak było z Linusem Paulingiem, Nikolaasem Tinbergenem lub Louisem Ignarrem. Może tak jest bo się wydaje im, że posiedli absolutną wiedzę, nie tylko w dziedzinie za którą otrzymali nagrodę Nobla.
 
medycyna-alternatywna.wieszjak.polki.pl

Nieważne co jest powodem takiego zjawiska, teoria dużych ilości witaminy C na leczenie chorób nowotworowych istnieje już od ponad kilkudziesięciu lat, a właściwie od 1972 roku, gdy Linus Pauling po raz pierwszy ogłosił swoją teorię. To Pauling po raz pierwszy powiedział, że spożywanie 1 g witaminy C dziennie zabezpiecza nas w 45% od przeziębień. Razem z Dr. Ewanem Cameronem, Linus Pauling opublikował obserwacje, że osoby z nieuleczalnym rakiem pod wpływem przyjmowania witaminy C o dawce 10g dziennie przeżywało o 3-4 razy dłużej, niż pacjenci, którzy jej nie przyjmowali.

Wszystko jest piękne i ładne, ale trzeba dodać, że ich protokół nie był sporządzony profesjonalnie tak jak to się teraz robi, był jednym wielkim bałaganem. Nie podzielono ludzi na grupy w zależności od wieku czy stanu zaawansowania choroby. Pauling stwierdził, że ich grupy reprezentowały losowo wybranych pacjentów do przeprowadzenia badań klinicznych. Testy przeprowadzone dwa lata później wcale nie były lepsze. Wybrano wielu z tych samych pacjentów i użyto trochę innej grupy kontrolnej...Jak to się stało że wyniki tych badań ujrzały druk? Pewnie dlatego, że ukazały się w czasopiśmie, którego członkiem był sam Linus Pauling. Czasopismo to słynne czasopismo naukowe PNAS, a nie czasopismo kliniczne. Autor sugeruje, że tak się stało ponieważ Pauling był członkiem tego stowarzyszenia.

Następstwem tej publikacji były kolejne badania kliniczne z użyciem witaminy C, które opublikowano w czasopiśmie New England Journal of Medicine. Wyniki badań pokazały, że duże dawki witaminy C wcale nie wpływają korzystnie na stan pacjentów. Pauling stwierdził, że rezultaty tych badań są co najmniej kontrowersyjne, ponieważ wszyscy pacjenci którzy uczestniczyli w tych badaniach wcześniej przeszli chemioterapię, która w dużym stopniu nadwyrężyła ich układ odpornościowy.

Wątpliwym jes,t że teoria mega dawek witaminy C w leczeniu rożnego rodzaju schorzeń ujrzałaby światło dzienne, gdyby to ktoś inny niż sam Linus Pauling ją przedstawił. Co gorsze, wyniki swoich badań Pauling nie publikował na łamach czasopism naukowych, ale publikował je w swoich książkach, głosił podczas swoich przemówień/prelekcji i założył swój własny Instytut, żeby dowieść prawdziwości swojej teorii.
 
mysieimyszki.blox.pl

Na potwierdzenie tego, że Pauling był fanatykiem posłuży nam historia z udziałem jego studenta a potem bliskiego współpracownika Dr. Arthura Robinsona. Przeprowadzając doświadczenia na myszach Robinson pokazał, że duże dawki witaminy C nie hamują wzrostu komórek rakowych, a wręcz przeciwnie powiększają ich wzrost, a nawet są przyczyną powstawania nowych komórek rakowych. I co zrobił Pauling? Pauling kazał odejść Robinsonowi z Instytutu, a jego badania nad zwierzętami zostały przerwane. Pauling oficjalnie stwierdził, że badania Robinsona były amatorskie i nieodpowiednie. Robinson podał do sądu Paulinga i jego Instytut i w zamian wypłacono mu sumę wielkości 575 tys dolarów. Pauling wyjaśnił, że ta suma była rekompensatą za utratę pracy i za opaty adwokackie.....
 
Na tym kończę przekład tego artykułu (zob. tutaj). Większość tego typu artykułów jest pisana przez lekarzy medycyny, niestety rzadko przez naukowców (duża różnica).

Dlaczego go użyłam i dlaczego uważam że jest przykładem teorii spiskowych?

Po pierwsze odpowiedzcie mi na pytanie czy po przeczytaniu tego artykułu wiecie dlaczego jest taka rozbieżność w obserwacji, że jedni obserwują pozytywne działanie witaminy C, a inni wręcz przeciwnie? Poza tym, czy możecie powiedzieć z czystym sumieniem, że jest wystarczająco dużo przykładów na to ze witamina C faktycznie działa?

Przypuszczam że na oba pytania odpowiecie NIE.

I o to właśnie chodzi. Przede wszystkim głównym przekazem takiego artykułu będzie informacja, iż Linus Pauling był heretykiem i fanatykiem i że nie należy wierzyć w nic co powiedział na temat witaminy C.

Po drugie, następnym przekazem tego typu artykułu będzie rozbieżność pomiędzy rożnego rodzaju badaniami. Jak to jest, że jedni widzą pozytywne działanie witaminy C, a inni wręcz przeciwnie?
 
commons.wikimedia.org

Zacznijmy od tego, że człowiek posiada mutację w genie GULO, która sprawia że nie jesteśmy w stanie sami produkować witaminy C, gdyż nie posiadamy enzymu przekształcającego glukozę w witaminę C. Wszystkie ssaki robią to, a my nie. Dodatkowo stwierdzono, że tego samego rodzaju mutacja występuje u świnek morskich, nietoperzy żywiącymi się owocami i u goryli. Żeby wyleczyć tego typu mutacje należy spożywać witaminę C i dostarczać ją wraz z pożywieniem. Dzienna rekomendowana dawka wynosi 60-100 mg. Dlaczego ustalono taką dawkę? Wydaje się dziwne, że tylko tyle potrzebujemy, podczas gdy ssaki produkujące witaminę C produkują ja w dużych ilościach, od 3 – 13 g dziennie! W okresie stresu produkcja dochodzi do 100g!!! Piszę o tym, ponieważ istotne w każdych badaniach jest wykorzystanie właściwego modelu. Otóż idealnym modelem do badania wpływu witaminy C na zdrowie jest świnka morska, a nie myszy. Świnka morska tak jak my posiada mutację w genie GULO, a myszy naturalnie produkują witaminę C. Robinson jednak do swoich badań użył myszy a nie świnki morskie. Pewnie stąd bierze się fakt, że jego rezultaty są inne od Paulinga. Ale o tym nikt nie napisze. Napiszą z kolei o tym ze Pauling był fanatykiem. Nie napiszą ze Pauling miał rację mówiąc, że badania Robinsona były amatorskie. Bo były. Nie użył do swoich badań właściwego modelu więc i wyniki jak to określił Pauling były nieodpowiednie.
 
www.guideglobal.com
 

To jest jeden aspekt który sprawia, że w literaturze istnieje chaos, który z kolei pozwala na robieniu nam wody z mózgu, i na ciągłym kwestionowaniu prawdziwości spożywania mega dawek witaminy C. Pomimo, że już wszyscy naukowcy wiedzą, że jedynym właściwym modelem do badania zależności pomiędzy witaminą C a zdrowiem jest świnka morska cały czas prowadzi się badania z wykorzystaniem mysz. Dlaczego? Przecież jest to „bad science”. Ponieważ sama prowadziłam badania i wiem jak rygorystycznie podchodzi się do opracowywania eksperymentów, to dziwne wydaje się, że ktoś funduje przeprowadzanie badań które nic n,owego nie wniosą? Stąd teoria spiskowa. Czyżby komuś zależało żebyśmy nie wiedzieli jak to właściwie jest z witaminą C (firmy farmaceutyczne)? Tego rodzaju zachowanie sprawia, że w literaturze cały czas będą istnieć obok siebie sprzeczne spostrzeżenia, co pomoże tylko w dyskredytowaniu zwolenników alternatywnej medycyny. Za każdym razem, gdy słyszycie glosy, że nie ma wystarczająco dużo dowodów na to że witamina C działa leczniczo, tak jest. I pewnie tak zawsze będzie. Zamiar jest taki, żeby nigdy nie było wystarczająco dużo dowodów. I to mnie smuci. Przypomina mi to okres średniowiecza.

Drugi aspekt tego samego problemu to badania kliniczne. Badania są tak opracowywane, żeby nie zbadać witaminy C samej w sobie. Jak do tej pory w badaniach klinicznych uczestniczą osoby, które przeszły operacje, naświetlania i chemioterapie i do tego dodaje się witaminę C. Z naukowego punktu widzenia tego typu eksperyment jest źle zaprojektowany, bo nie ma w niej grupy kontrolnej zażywającej jedynie witaminę C, bez naświetlania czy chemioterapii. I jeszcze przez bardzo długi czas nie będzie tego typu badań.
 
www.naturopathicbynature.com

Wnioski?

Moim zdaniem medycyna alternatywna jeszcze przez bardzo długi czas będzie walczyć z tradycyjną medycyną, ponieważ badania prowadzi się w ten sposób, żeby definitywnie nie stwierdzić w jaki sposób działają naturalne środki. Są sprzeczne informacje i nic na to nie poradzimy. Dzieje się tak, ponieważ komuś musi na tym zależeć, jak np. firmom farmaceutycznym. Jest wręcz niewyobrażalne, żeby dzisiejsze badania były źle opracowane i dodatkowo, żeby takie badania były opłacane. Jeśli tak się dzieje, to musi kryć się za tym jakiś cel....

Jeśli mamy rozpocząć okres oświecenia i wyjść ze średniowiecza musimy zrobić to na własną rękę. Nikt nam w tym nie pomoże. Musimy czytać i wyciągać wnioski. Wbrew pozorom jest dużo informacji, ale również żyjemy w czasach kiedy informacja staje się mało przystępna, bo jest specjalistyczna.
W przypadku witaminy C najważniejszą dla mnie informacją jest ta, że straciliśmy możliwość jej produkowania i w związku z tym musimy dbać o to, żeby ją regularnie dostarczać. Nie wierzę że możemy zrobić to tylko za pomocą żywności, bo spójrzcie jeszcze raz na moją tabelkę (zob. tutaj) i zobaczycie ile trzeba by było spożywać dzień po dniu owoców i warzyw, żeby dostarczyć wystarczającej ilości witaminy C. A ilość ta jest oparta na ilości 100 mg a nie 1 g.

Czy można wyleczyć raka witaminą C? Nie wiem. I nie wie tego nikt. Możemy jedynie sprawdzić to na własnej skórze. Ale zaletą okresu oświecenia jest branie życia w swoje ręce ze wszystkimi konsekwencjami jakie one za sobą niosą. Przestajemy być dziećmi, którzy wciąż szukają autorytetów i stajemy się dorosłymi, którzy codziennie podejmują decyzje i nie boją się wyzwań.

Jeśli to co opisałam do tej pory nie jest do końca jasne to dodam że:
Przyjmuje witaminę C regularnie (pomimo że moja dieta jest głównie złożona z warzyw), a mój mąż również dostaje extra dawkę czy mu się to podoba czy nie :)

https://www.sciencebasedmedicine.org/high-dose-vitamin-c-and-cancer-has-linus-pauling-been-vindicated/

http://www.quackwatch.com/01QuackeryRelatedTopics/pauling.html

http://www.researchgate.net/publication/44596637_Vitamin_C_prevents_cigarette_smoke_induced_atherosclerosis_in_guinea_pig_model

http://internetwks.com/owen/counter.htm