Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medycyna spersonalizowana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medycyna spersonalizowana. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 listopada 2016

Wewnętrzna orkiestra – hałas komórkowy

Od jakiegoś czasu słyszymy, że medycyna przyszłości to taka, która będzie oparta o molekularny obraz choroby, dzięki któremu będzie możliwe opracowanie precyzyjnego leku. Jest to tzw. spersonalizowana medycyna. Tradycyjny paradygmat oparty na fizjologii choroby i poszukiwaniu leków w oparciu o widoczne symptomy powoli zostaje wyparty przez nowe podejście. Zaczynamy sobie zdawać sprawę, że tradycyjne leki nie są skuteczne, szczególnie jeśli nimi leczymy przewlekle choroby, albo nowotwory.

Mimo, że dzisiejszy post nie jest o spersonalizowanej medycynie, to jego temat częściowo się z tym wiąże. Chciałabym dzisiaj podzielić się z wami nową tendencją w nauce, a mianowicie badaniem zachowań komórkowych, do których wykorzystuje się nie tylko kompetencje naukowców biologii molekularnej, ale również statystyków i matematyków. Otóż ostatnią tendencją w badaniach biologicznych jest odkrycie, że nie wszystkie komórki są takie same. Oczywiście jest nam wiadome, że komórki różnią się między sobą w zależności od tego w skład jakiego narządu wchodzą. Jednak ostatnie badanie pokazują, że nawet komórki będące częścią tego samego narządu różnią się od siebie znacząco. Mówi się, że istnieje tzw. hałas komórkowy.

Wszyscy już się przyzwyczailiśmy do życia w hałasie, nie ma od niego ucieczki. Suma dźwięków generowanych przez smartfony, samochody, muzykę, rozmowę ludzką czasami jest przytłaczająca. Dlatego też jesteśmy sobie w stanie wyobrazić jak ciężko jest wykonać konkretne zadanie, gdy nie jesteśmy w stanie stłumić kakofonii docierających do nas z zewnątrz dźwięków. Jeśli jesteśmy w stanie ją wytłumić, wówczas wykonanie zadania staje się łatwiejsze. Okazuje się, że hałas życia społecznego jest niczym fraktal, czyli klucz umożliwiający nam zrozumienie życie komórkowe. Ostatnie badania pokazują, że nasze komórki również funkcjonują w zmiennym środowisko i tak jak my rożnie na niego reagują. Jedne są w stanie "wyłączyć" hałas i wykonać zadanie, a innym przychodzi to z trudnością. Z czasem powstaje populacja komórek o takiej samej informacji genetycznej, a jednak funkcjonująca odmiennie.

Hałas komórkowy to żywo rozwijająca się i nowa dyscyplina naukowa. Zajmują się nią specjaliści różnych nauk: biolodzy, matematycy, statystycy i fizycy. Jak na razie większość eksperymentów jest prowadzona na jednokomórkowych organizmach jak np. bakteriach i drożdżach, ale już teraz można wnioskować, że podobne zjawiska zachodzą w wyżej zorganizowanych organizmach, jak również i u nas. Nie dość, że komórki funkcjonują w zmieniającym się środowisku, zmienia się pożywienie, substancje toksyczne, patogeny, jak również i procesy wewnątrz komórki ulęgają fluktuacji. Nic nie jest stale i wszystko jest zależne od siebie.

Jest to nowe odkrycie, bo do niedawna uważano, że procesy w komórce zachodzą regularnie, są uporządkowane i dzięki temu przewidywalne. Obecne obserwacje (pokazujące niezwykle hałaśliwe życie wewnątrzkomórkowe) wywróciło nasze pojmowanie do góry nogami. Jest tak, ponieważ trudno jest nam wyobrazić, jak jest możliwe, żeby w takim hałasie każda komórka mogła wykonywać swoje określone funkcje. I jak przykładowo rozwój, który na pierwszy rzut oka wydaje się być niezwykle zaprogramowany i zorganizowany, ponieważ jest zależny od aktywności naszych genów, jest równocześnie procesem, który zachodzi pod wpływem wszechogarniającego hałasu komórkowego?


Niewiele się zmieni przez najbliższych parę lat. Obecne badania nad hałasem komórkowym są początkiem tego, jak nauka i dzięki temu medycyna będzie wyglądać w przyszłości. Jednak to co mnie zaintrygowało to, że już teraz możemy powiedzieć, że elementy naszego świata mają swoje odzwierciedlenie w świecie mikroskopowym i na odwrót. I jeśli jest tak, że życie komórkowe zależy od funkcjonowania innych komórek, to może faktycznie my wszyscy zależymy od siebie, a życie to jeden pulsujący organizm. Pomimo, że nauka nie dostarczy nam gotowych rozwiązań i medycyna konkretnych leków w najbliższej przyszłości, już teraz czujemy, że leczenie holistyczne będzie rozwiązaniem naszych problemów, ponieważ takie podejście jest popularne nie tylko w kręgach zwolenników medycyny alternatywnej, ale również i w tej tradycyjnej - już teraz rozwija się medycyna spersonalizowana.

Nie jestem zdania, że wyleczą nas z chorób praktyki polegające na przyjmowaniu jednego składnika leczniczego obojętnie, czy jest to tradycyjny lek, czy taki pochodzący z alternatywnego źródła. Zwyczajnie nie wierzę w Panaceum, ponieważ efektywność działania panaceum w dużej mierze zależy od hałasu komórkowego, co znaczy, że jedne komórki zareagują na lek, a inne nie. Jest to również powód dla którego są prowadzone badania statystyczne. I jak do tej pory tego typu badania pokazują nam nieskuteczność działania wszystkich leków, ponieważ dla mnie efektywność mierzona w przedziale 5-20% jest zbyt mała. Jestem zdania, że jeśli myślimy o zdrowiu, to powinniśmy myśleć o całości, nie tylko o zdrowym jedzeniu, ale również o zdrowych nawykach, takich jak ćwiczenia fizyczne i pozytywne myślenie. Jestem za leczeniem holistycznym, ale przede wszystkim za życiem w harmonii.


https://www.quantamagazine.org/20140522-inside-the-din-cells-fight-noise-with-noise/

niedziela, 17 kwietnia 2016

Problemy z tarczycą – sięgnij po zdrowie

Nie wszyscy jesteśmy tacy sami, i dlatego nigdy nie będzie jednego leku na te same choroby. Medycyna ortomolekularna pokazuje nam, że u podstaw prawie wszystkich chorób leżą zmiany w stężeniu mikroskładników odżywczych. Zmiany te są bardzo indywidualne i nie zawsze dotyczą jednego tylko składnika. Badania naukowe w dziedzinie medycyny ortomolekularnej pokazują nam również, że rola mikroskładników odżywczych nie jest sprawą marginesową ale, że pełni rolę w ochronie zdrowia. Mikroskładniki nie tylko pełnią rolę środków zapobiegawczych i uzupełniających, ale również mogą w sposób naturalny wspierać procesy leczenia chorób oraz stanów chorobowych poprzez zmianę ich stężenia w naszym ciele.

Podobnie jest z problemami z tarczycą. Coraz więcej osób zaczyna mieć z nią problemy i specjaliści oceniają, że problemy z tarczycą na całym świecie ma ponad 300 milionów ludzi – a 50% nawet o tym nie wie. Polscy endokrynolodzy szacują, że zaburzenia czynności tarczycy może mieć nawet 22% mieszkańców naszego kraju, przede wszystkim kobiet. Jesteśmy na dobrej drodze by wkrótce choroby tarczycy stały się następna przyczyną epidemii chorób cywilizacyjnych. Leczenie farmakologiczne chorób tarczycy jest jak proteza, nie naprawia problemu, ale pozwala chorym żyć zastępując wewnętrzne braki. Są również doniesienia mówiące o spontanicznej remisji choroby. Samo słowo spontaniczne sugeruje, że tradycyjna medycyna nie zna przyczyn wyleczenia pacjentów z choroby. Jednym słowem pomimo bezsprzecznych osiągnięć w dziedzinie nauki wciąż żyjemy w świecie w którym panuje bezradność i bezsilność, gdy pojawia się temat chorób. 


Z punktu widzenia biologi i fizjologii człowieka problemy z tarczycą mogą mieć związek z tyrotropiną TSH, z tyroksyną T4, albo trojjodotyroniną T3. TSH jest wytwarzany przez przysadkę mózgową i dociera do tarczycy żeby „zawiadomić” tarczycę by wytworzyła T4 czyli tzw. nieaktywny hormon tarczycy. T4 z kolei z krwią dostaje się do komórek, gdzie jest przekształcany w aktywną formę hormonu T3, czyli właściwy hormon. To właśnie ten hormon przedostaje się do jądra komórkowego gdzie reguluje transkrypcję odpowiednich genów. Do produkcji TSH potrzebne są białka ale również magnez, żelazo, cynk i witamina B12. Do produkcji T4 z kolei potrzebny jest jod, witamina B2 i witamina C. Aktywacja T3 jest możliwa w obecności selenu, witaminy D i witaminy A.

Tradycyjna diagnostyka choroby tarczycy opiera się na ustaleniu zaburzeń w wytwarzaniu w/w hormonów. Mądrym podejściem do choroby byłoby założenie, że choroba jest heterogeniczna począwszy od przyczyn jej występowania po dynamikę jej przebiegu. Początki takiego podejścia do choroby widzimy w nowo rozwijającej się medycynie spersonalizowanej, w której w oparciu o molekularny obraz choroby dobiera się najbardziej skuteczne leki farmaceutyczne i indywidualny sposób leczenia danej choroby. Zanim diagnostyka choroby na poziomie molekularnym stanie się codzienną praktyką w międzyczasie możemy spróbować „walczyć” z chorobami w jak najbardziej zindywidualizowany sposób używając wskazówek dostarczanych nam przez medycynę ortomolekularną, czyli na badaniu własnego ciała pod kątem braków mineralno-witaminowych. Różnice genetyczne i uwarunkowania środowiskowe sprawiają, że każdy z nas posiada inne predyspozycje do rozwoju choroby, czyli że będziemy posiadać odmienny obraz niedoborów mikroskładników odżywczych w naszym ciele, a to zadecyduje, że w odmienny sposób będziemy musieli powrócić do zdrowia. Tak więc przyjmowanie jodu może rozwiązać problem niektórych ludzi, ale niekoniecznie musi leżeć u podstaw każdej niedoczynności tarczycy. I tak samo jest z każdym mikroskładnikiem biorącym udział w procesie produkcji właściwego hormonu tarczycy T3. Raporty medycyny ortomolekularnej donoszą, że większość ludzi z niedoczynnością tarczycy posiada następujące braki witaminowo-mineralne.

http://hypothyroidmom.com

Niski poziom witaminy A a za niego częściowo jest odpowiedzialny niski poziom hormonów tarczycy które są odpowiedzialne za przetwarzanie karetonoidów w witaminę A. To również znaczy, że osoby z takim niedoborem powinny jedynie suplementować się syntetyczną witaminą A, gdyż sami nie są w stanie jej wytworzyć z naturalnych źródeł. Braki mikroskładników również dotyczą jodu, selenu, powszechne są również niedobory żelaza i witaminy D, a ostatnio pokazano, że wszystkie osoby z niedoczynnością tarczycy mają braki witaminy C w nadnerczach.

Z wyjątkiem witaminy C badania kliniczne pokazują, że braki mikroskładników u pacjentów z niedoczynnością tarczycy są sprawą indywidualną i suplementacja na ślepo nie zawsze będzie skuteczna. Niedobory witaminy C u osób z niedoczynnością tarczycy wskazują, że stres oksydacyjny nadnerczy może być powszechnym objawem problemów zdrowotnych, ponieważ i tutaj mega dawki witaminy C stabilizują poziomy T3, T4 i TSH sugerując ścisłe powiązanie zaburzeń regulacji procesów stresowych w nadnerczach z regulacją produkcji hormonów tarczycy.

Należy pamiętać, że uzupełniając mikroskładniki w trakcie przyjmowania leków farmakologicznych należy regularnie kontrolować poziom hormonów tarczycy. Dodatkowo trzeba pamiętać, że suplementy należy przyjmować co najmniej 4 godziny po przyjęciu leków farmakologicznych bo niektóre z nich zaburzają wchłanianie hormonów jak np. żelazo, wapn i błonnik.


Moim zdaniem problemy zdrowotne się pojawiają ponieważ braki witaminowo-mineralne rozregulowują procesy fizjologiczne w naszym organizmie. Braki te są teraz bardziej powszechne, ponieważ żeby ulepszyć sobie życie wypracowaliśmy sobie schematy życia na skróty w związku z czym mamy przetworzoną żywność, żywienie oparte na białku zwierzęcym, oraz coraz mniejszej ilości prawdziwej żywności opartej na naturalnych składnikach, a to tylko dlatego, że coraz mniej mamy czasu i więcej stresu. Nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że będziemy pamiętać, że taki styl życia wcześniej czy później pociągnie za sobą określone konsekwencje zdrowotne. Sięgnijmy więc po zasady medycyny spersonalizowanej i stosujmy profilaktykę naturalną uzupełniając okresowe braki mikroskładników żywieniowych. Uzupełnianie jest ważne, bo jeśli nawet symptomy znikają przy zażywaniu leków farmaceutycznych, to braki mogą się tylko pogłębiać i przypuszczalnie stać się przyczyną poważnych problemów zdrowotnych.