poniedziałek, 20 czerwca 2016

Tradycyjna dieta źródłem niedoborów i chorób

Dochodzę do wniosku, że żyjemy w schizofrenicznym świecie. Napotykam się na coraz więcej sprzecznych opinii odnośnie rożnych sfer życia, jednak dzisiaj skoncentruję się na aspekcie żywieniowym - z wiadomych względów. Sprzeczne informacje, opinie i teorie spiskowe wywołują u nas konflikt, zwany dysonansem poznawczym (jeden z najbardziej ulubionych przeze mnie terminów). Sprawia on, że gubimy się i tracimy pewność siebie. Żeby temu zapobiec odrzucamy konfliktowe informacje, albo próbujemy zrozumieć sens powstałego konfliktu. I właśnie dzisiaj postanowiłam napisać o tym, mając nadzieję, że choć w niewielkim stopniu uda mi się rozwiać wątpliwości dotyczące zdrowego jedzenia. Postanowiłam napisać, dlaczego tradycyjna polska kuchnia nie zawsze służy naszemu zdrowiu.

Nasze przyzwyczajenia żywieniowe wynosimy z domu i mają one wpływ na naszą kondycję w dorosłym życiu. Stosujemy rodzinną kuchnię głównie opartą na mięsie pomimo, że coraz częściej słyszymy, że jest ona dla nas niezdrowa. Brzmi znajomo? Czy aby faktycznie taka dieta służy chorobom? Przecież nasi rodzice i przodkowie ją stosowali i żyli, więc dlaczego właśnie ja mam to zmienić? Dla mody, czy może faktycznie są podstawy, żeby przeanalizować dotychczasowe żywienie? Jest różnica pomiędzy powtarzaniem sloganu za kimś, a co innego wiedzieć, że taki slogan ma sens. 

www.gdziezjesc.info 

Rożnica pomiędzy dzisiejszą dietą, a tą którą stosowali nasi przodkowie polega na różnorodności. Czego nam brakuje, a co mieli nasi przodkowie, to różnorodność. Dawniej dieta oparta była nie tylko na mięsie, ale również na rożnego rodzaju warzywach, roślinach strączkowych, pestkach i orzechach – mięso nie było powszechne. I właśnie dzisiaj pokażę wam, dlaczego nasza współczesna dieta jest dla nas szkodliwa. Jest ona zwyczajnie źródłem niedoborów mikroskładników, a te przyczyną rozwoju rożnych chorób.

Mając zacięcie naukowe podeszłam do problemu w wiadomy sposób, naukowy - przygotowałam dwie tabelki (inne możecie zobaczyć tutaj i tutaj). Dzięki nim możecie sprawdzić własny jadłospis i dowiedzieć się, co robicie źle. Każdy niestety popełnia błędy, nawet dietetycy, którzy robią to zawodowo. Chciałam dać wam ściągawkę, żebyście sami mogli z rozmysłem planować posiłki (zobacz poniżej). Zrobiłam to również dlatego, żebyśmy wiedzieli, że zdrowe jedzenie to nie takie, do którego włączamy parę zdrowych produktów. Mam nadzieje, że zrozumiecie o czym mowie po przeczytaniu posta do końca.

 www.smakizpolski.com.pl

Do dzisiejszej analizy użyłam produktów, które wg mnie najczęściej pojawiają się na naszych stolach (od razu zaznaczam, że nie wliczyłam sklepowych wędlin i pasztetów, bo wg mnie są bezwartościowe, a do mięsa wliczyłam wieprzowinę i drób). Niżej wyliczone produkty są oszacowane na 1 osobę na tydzień:

800 g mięsa, 200 g ryby, 300g twarogu, 4 jajka, 400 g sera żółtego, 200 g jogurtu, 100 g koncentratu pomidorowego, 200 g marchewki, 200 buraczków, 400 g warzyw zielono-listnych (sałata rzymska, jarmuż, szpinak), chleb (10 kromek), Płatki owsiane (200 g), Kartofle (800g), Ryż (300g), Kasza jaglana (100g), Kasza gryczana (100g), czekolada (300g), Siemię lniane (1 łyżkę)
Ziemniaki gotowane w łupinkach, ryz brązowy, siemię lniane mielone

W oparciu o powyższe założenia jest 5 śniadań złożonych z kanapek, 2 śniadania oparte na płatkach owsianych, na obiad jest mięso i ziemniaki ugotowane w łupinkach (2 razy) albo ryż (3 razy), kasza jaglana (raz) albo kasza gryczana (raz). Jako surówki do obiadu służy gotowana marchewka, buraczki i sałatki. Kolacja oparta jest na czekoladzie (gorzkiej).

Wyniki:

Jeśli spożywamy tygodniowo w/w produkty, to będziemy mieć niedobory witaminy E, B2, B5, B6, B12, oraz niedobory Ca, Fe, K, Zn, Co, i omega 3 (dodałam 1 łyżkę siemienia lnianego, żeby podwyższyć ilość spożywanego omega 3, ale wiem, że tak raczej nie robimy).

Całkowita kalkulacja dziennej dawki określonych mikroelementów wygląda następująco (w przeliczeniu na jedną osobę):

witA: 600%, witC: 85%, witE: 20%, witK: 730%, witB1: 110%, witB2: 80%, witB3: 110%, witB5: 40%, witB6: 80%; witB12: 40%, kwas foliowy: 70%, Ca: 70%, Fe: 60%, Mg: 100%, P: 140%, K: 80%, Na: 60%, Zn: 70%, Co: 75%, Se: 130%, Omega3 (bez siemienia lnianego): 2100 mg (64%), Omega 3 z siemieniem lnianym: 5000 mg (160%)

www.dziennik.com

Można unikać większości w/w niedoborów włączając do diety orzechy (100g), migdały (50g), pestki słonecznika (100g) i dyni (100g), jak również spożywać od czasu do czasu rośliny strączkowe (200g) – sprawdźcie sami - tabelki zamieszczone są poniżej.


Żelazo: chociaż niedobory pochodzące z tradycyjnej diety można uregulować spożywając pestki, orzechy i rośliny strączkowe, to dotyczy to bardziej mężczyzn niż kobiet. Kobiety mogą nie podołać niedoborom, ze względu na fizjologię. Dlatego powinny bardziej przyglądać się temu, robiąc okresowe badania.

Magnez: chociaż w podliczeniu wyszło, że przy takiej diecie nie będziemy mieć niedoborów, to jednak większość magnezu pochodzi z czekolady, jeśli ją wyeliminujemy, wówczas automatycznie będziemy posiadać braki tego pierwiastka. Oczywiście wyregulujemy braki włączając orzechy, migdały, pestki i rośliny strączkowe.

Witamina C: chociaż ilość jest niska, to nie odzwierciedla ona całkowitej ilości, ponieważ nie uwzględniałam ilości zjedzonych owoców. Nie zrobiłam tego, bo owoce głównie są źródłem witaminy C i nie posiadają innych mikroelementów w znaczących ilościach.

Witamina E: Głównymi źródłami witaminy E to brokuły, awokado i pestki słonecznika, tyle żeby zaspokoić rekomendowane zapotrzebowanie powinniśmy spożywać co najmniej 1 brokuła na tydzień ok 3-4 awokado i 100 g słonecznika. Nie zaszkodzi również dodawać oliwę z oliwek.

Witamina B12: niestety przy takiej ilości w/w składników nie dostarczymy sobie wystarczającej ilości witaminy B12. Żeby to zmienić musimy więcej spożywać małych rybek z kręgosłupem, np. 100g sardynek zawiera ok 150% dziennej dawki witaminy B12 i dodatkowo zawierają one witaminę D i wapń. Można zwiększyć ilość witaminy B12 zwiększając ilość spożywanego nabiału.


Kwasy omega 3 regulujemy rybami, orzechami i siemieniem lnianym, jeśli brak tych składników w naszej diecie, to będziemy cierpieć na niedobór tego składnika.


Jesteście ciekawi ile będzie kosztować zbilansowana dieta ? Ja byłam i z ciekawości obliczyłam koszty stosowania tradycyjnej diety, tej wymienionej wyżej, i wyszło mi, że wszystko będzie kosztować w granicach 75 zł, jeśli uzupełnimy ją orzechami i pestkami wraz z roślinami strączkowymi to dodamy do kosztów dodatkowe 10 zł, wzbogacając dietę o brokuły, kalafior i owoce dodamy ok 15 zł, czyli wydatek na zróżnicowaną zdrową dietę w przeliczeniu na 1 osobę wynosi ok. 100 zł (oczywiście, że koszt również zależy od miejsca gdzie dokonujemy zakupów). Nie wliczałam do wydatków tygodniowych takich produktów jak herbata, kawa, cukier, mąka, olej i oliwa, masło, przyprawy, zioła no i przede wszystkim nie wliczałam wędlin, pasztetów i innych gotowych produktów (wg mnie są one niewiadomego pochodzenia i z powodzeniem możemy obyć się bez nich).

Co o tym myślicie?

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zawartość mikroelementów w tabelkach jest w przeliczeniu na 100 g danego produktu, z wyjątkiem jajek (1 jajko) i siemienia lnianego (1 łyżka). Do wyliczeń użyłam gorzkiej czekolady (60% kakao). Zawartość procentowa jest w przeliczeniu na 1 dzień, tak więc kalkulacje zrobiłam następująco: biorąc mięso pomnożyłam wszystkie ilości przez 8 (8x100g) i potem podzieliłam na 7, żeby z powrotem uzyskać wartości w przeliczeniu na 1 dzień. Zobaczcie poniżej (produkty zaznaczone tłustym drukiem to produkty używane w standardowej diecie, a te zwykłym drukiem to sugestia dodatkowych produktów wartych wliczenia do diety):

Tabela 1



mięso ryba twaróg Ser żółty jajka jogurt Pestki słonecznika soczewica Koncen-trat pomido-rowy marchew buraki zielono-listne
Vit A - 1% 1% 11% 6% - 1% - 30% 334% 1% 174-270%
Vit C - 2% - - - 1% 2% 2% 36% 10% 6% 40-68%
Vit D - - - - - - - - - - - -
Vit E 1% 4%

1% 3%

166% 1% 21% 3%

1-4%
Vit K - - - 3% - - - 2% 14% 16% - 128-1000%
Vit B1 42% 6% 3% 2% 2% 3% 99% 58% 4% 4% 2% 5%
Vit B2 11% 5% 12% 20% 15% 14% 21% 12% 9% 3% 2% 4%
Vit B3 52% 13% 1% - - 1% 42% 13% 15% 5% 2% 2%
Vit B5 8% 2% 3% 3% 7% 6% 11% 42% 1% 3% 1% 1%
Vit B6 24% 14% 1% 4% 3% 3% 67% 27% 11% 7% 3% 4%
Vit B12 9% 18% 8% 26% 9% 10% - - - - - -
Kwas foliowy - 2% 2% 5% 5% 3% 57% 120% 3% 5% 27% 34-3%
Ca 1% 1% 9% 70% 2% 20% 8% 6% 4% 3% 2% 3-10%
Fe 3% 3% 1% 1% 3% - 29% 42% 17% 2% 4% 5-15%
Mg 7% 10% 2% 7% 1% 5% 81% 31% 19% 3% 6% 3-20%
P 32% 14% 16% 55% 9% 16% 66% 45% 8% 4% 4% 3%
K 15% 7% 2% 3% 2% 7% 18% 27% 29% 9% 9% 7-16%
Na 9% 3% 14% 34% 3% 3% - - 4% 3% 3% --
Zn 13% 4% 3% 26% 4% 6% 33% 32% 4% 2% 2% 2%
Co 3% 2% 1% 2%

1% 90% 26% 18% - 4% 8%
Se 54% 54% 14% 21% 22% 5% 76% 12% 8% - 1% 1%
Omega 3 19 mg 172 mg 10 mg 394 mg 39 mg 1 mg 74 mg 109 mg 7 mg 2 mg 5 mg 113 mg

Wyniki w przeliczeniu na 1 tydzień:

witA: ok. 1800%; ; witC: ok 350%, witE: ok 70%; witK: ok 5000%;
witB1: ok. 420%; witB2: ok 340% ; witB3: ok 490%; witB5: ok 120%; witB6: ok 320%; witB12: ok 290%; kwas foliowy: ok 270%

Ca: ok 400%; Fe: 160%; Mg ok 200%:; P: ok 650%; K: ok 260%; Na: ok 290%; Zn: ok 280%; Co: ok 80%; Se: ok 260%; omega 3: ok 1500 mg

Tabela 2




kartofle Ryz brązowy Kasza jaglana Kasza gryczana Chleb ciemny Płatki owsiane Pestki dyni czekolada Orzechy włoskie Migdały Siemię lniane
Vit A 384% - - - - - 1% 1% - - -
Vit C 33% - - - - - - - 2% - -
Vit D - - - - - - - - - - -
Vit E 4% - - - 4% 2% - - 4% 131% -
Vit K 3% - - 2% 12% 2% - 9% 3% - -
Vit B1 7% 7% 7% 3% 20% 31% 2% 2% 23% 14% 8%
Vit B2 6% 1% 5% 2% 13% 9% 3% 3% 9% 60% 1%
Vit B3 7% 7% 7% 5% 20% 6% 1% 4% 6% 17% 1%
Vit B5 9% 4% 2% 4% 5% 11% 1% 3% 6% 5% 1%
Vit B6 14% 7% 5% 4% 10% 5% 2% 2% 27% 7% 2%
Vit B12 - - - - - - - - - - -
Kwas foliowy 1% 14% 5% 3% 16% 8% 2% 3% 25% 12% 2%
Ca 4% 1%

1% 3% 5% 6% 6% 10% 26% 2%
Fe 4% 7% 3% 4% 17% 24% 18% 35% 16% 21% 2%
Mg 7% 11% 11% 13% 20% 34% 65% 44% 40% 67% 7%
P 5% 8% 10% 7% 19% 41% 9% 26% 35% 48% 4%
K 14% 2% 2% 3% 9% 10% 26% 16% 13% 20% 2%
Na 1% - - - 14% - 1% - - - -
Zn 2% 4% 6% 4% 10% 24% 69% 18% 21% 21% 2%
Co 8% 4% 8% 7% 13% 20% 34% 62% 79% 50% 4%
Se

11% 1% 3% 55% 41%

12% 7% 4% 3%
Omega 3 4 mg 13 mg 28 mg 14 mg 317 mg 100mg 77 mg 88 mg 9079 mg 6mg 1597 mg


Wyniki w przeliczeniu na 1 tydzień na 1 osobę:

witA: ok 3000%; witC: ok 250%; wit E; ok 80%; witK: ok 180%; witB1: ok 360%; witB2: ok 220%; witB3: ok 300%; witB5: ok 160%; witB6: ok 250%; kwas foliowy: ok 220%;

Ca: ok 95%; Fe: ok 370%; Mg: ok 500%; P: ok 420%; K: ok 280%; Na: ok 150%; Zn: ok 240%; Co: ok 450%; Se: ok 650%;
omega 3: ok 3700 mg (500 mg dziennie jest rekomendowane) - bez siemienia lnianego: ok 600 mg



poniedziałek, 13 czerwca 2016

Genialny obiad na lato

Nie pamiętam już, kiedy po raz pierwszy wypróbowaliśmy ten przepis. Pojawia się na naszym stole każdego lata, od wielu lat. Jest zabójczo prosty i rewelacyjny. Potrzebny jest do tego duży plaski talerz, ponieważ ilość przygotowanej sałatki jest onieśmielająca. Właściwie to za każdym razem jestem przerażona ilością i za każdym razem myślę, że przesadziłam, i za każdym razem jestem zdziwiona, że jestem w stanie pomieścić tyle w sobie nie czując przytłoczenia. Fakt że obiad głównie składa się z warzyw sprawi, że nie będziemy w stanie przesadzić. Za każdym razem wstaję od stołu syta, ale nie przejedzona. I chyba właśnie ten element sprawia, że jest to obiad jedynie na lato. Nie chcemy przecież przespać lata. Tyle na nie czekaliśmy, więc teraz należy cieszyć się słonkiem i tym, że możemy robić wiele cudownych rzeczy w domu, poza domem, w odosobnieniu, no i przede wszystkim ze znajomymi i rodziną. I chyba to poczucie lekkości sprawia, że pojawia się on na naszym stole każdego lata. Inny ważny powód dlaczego ten obiad jest świetny na lato to, że nie trzeba stać w kuchni. Wystarczy, że wcześniej ugotujemy młode ziemniaczki i jajko. Potem gdy wrócimy do domu wystarczy pokroić sałatę wrzucić ulubione warzywa, jajko trochę fety i voila. Serdecznie polecam.

 

Tym razem trochę zmodyfikowałam mój przepis. Zamiast świeżych rzodkiewek użyłam rzodkiewki marynowane. Zaczęłam patrzeć trochę innymi oczami na marynowane warzywa i ogórki w occie, które zawsze traktowałam tak trochę po macoszemu - były dla mnie zjawą kuchenną. Ale ponieważ lubię eksperymentować, więc spróbowałam rzodkiewek i marchewki. Żeby szybko się przekonać o smaku użyłam gotowej zalewy octowej po ogórkach. Dodałam do niej trochę ostrej papryczki i zagotowałam. Potem wrzącą zalewą octową zalałam pokrojone marchewki i rzodkiewki (była jeszcze czerwona cebula). Po dwóch dniach można próbować. Tak więc takie warzywa dodałam do świeżej sałaty, czerwonej cebuli i pomidorów. Dodając takie warzywa nie musimy już przygotowywać vinaigrette, wystarczy skropić surówkę oliwą (ja zawsze używam oliwy z oliwek, chyba jestem tradycjonalistką).

Wiec dlaczego zmieniłam zdanie na temat marynowanych warzyw? Czytając opracowania naukowe natknęłam się na badania, w których pokazano, że ocet zawarty w posiłku pomaga nam w kontrolowaniu poziomu cukru we krwi, jak również wagi. A bierze się to stąd, że ocet łącząc się z węglowodanami nie tylko spowalnia proces ich wchłanialna, ale również sprawia, że część węglowodanów po prostu się nie wchłania. Nie jestem zwolenniczką picia octu jabłkowego dla zdrowia, ale dodawanie marynowanych warzyw do posiłków jest super pomysłem. W ten weekend właśnie się o tym przekonałam. To znaczy, że możemy marynować prawie wszystkie warzywa, rzodkiewki, marchewkę, ogórki, buraki, paprykę, cebule i nawet kalafiora – Włosi robią to od lat i dodają takiego kalafiora do antipasto. 

 

A oto przepis na letni obiad (z modyfikacjami)

Składniki (na jedną osobę)

1 mała sałata rzymska
4 rzodkiewki (albo marynowane rzodkiewki z marchewką)
1/4 czerwonej cebuli
1 1/2 pomidora
2 jajka
50 g fety
oliwa z oliwek
8 małych młodych ziemniaków (ilość zmienia się w zależności od upodobania)

Tajemnicą tego obiadu jest przysmażanie ziemniaczków na patelni na chrupko. Połączenie ciepłych ziemniaków z zimną sałatką jest wprost rewelacyjne. Taka sałatka jest idealna na lato również dlatego, że używamy do niej młodych ziemniaczków, w związku z czym gotujemy je ze skórką, a to sprawia, że obiad jest bardziej odżywczy. Sałatkę przygotowuje dla każdej osoby oddzielnie. Jak już wspominałam ilość jest przerażająca, więc żeby wszystko wymieszać potrzebujemy dużej miski, a ja takiej nie mam. Tak więc ugotowane połówki ziemniaczków wkładamy do patelni i przysmażamy na chrupko. W międzyczasie pozostałe składniki wrzucamy do miski, dodajemy sól i pieprz i skrapiamy oliwą z oliwek. Mieszamy i całość przekładamy na talerz. Układamy ziemniaczki wokół sałatki, a jeśli mamy ich więcej część z nich możemy wrzucić na wierzch sałatki. Gorąco polecam! Smacznego!

poniedziałek, 23 maja 2016

Dżem z buraków

Chciałabym was zachęcić do wypróbowania mojego dzisiejszego przepisu na dżem buraczano-rabarbarowy. Przepis na dżem marchewkowy zmienił moje podejście do robienia słodkich przetworów. Wciąż nie mogę uwierzyć, że możemy robić dżemy z warzyw i że są one równie smaczne jak te tradycyjne, do których jesteśmy przyzwyczajeni od lat. Dzisiejszy dżem smakuje jak dżem śliwkowy, albo dżem z czarnej porzeczki. Nie mogę się zdecydować, więc może mi pomożecie? 

 

Moja filozofia w kuchni polega na odpowiednim łączeniu produktów, tak więc myśląc o dżemie warzywnym chciałam wykorzystać składniki tak, żeby nie łączyć warzyw z owocami. Na szczęście mamy już wiosnę i w sklepach pojawił się rabarbar. Olśnienie! Dlaczego nie połączyć ze sobą buraków i rabarbaru? Z teoretycznego punktu widzenia połączenie tych dwóch składników ma absolutny sens. Buraki są słodkie, więc trzeba je połączyć z czymś, co jest kwaśne. Moje eksperymenty w kuchni nie zawsze się udają, jednak nigdy nie zniechęciło mnie to do eksperymentowania. Tym razem teoria spotkała się z praktyką i eksperyment wyszedł. Serdecznie polecam wypróbowanie mojego przepisu. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie i że taki dżem będzie smakował wszystkim domownikom. Oczywiście rabarbar jest sprzedawany w pęczkach, więc jeśli nie zamierzacie wykorzystać go do innej potrawy, to wam zostanie. Ja swój zamroziłam i wykorzystam go następnym razem, gdy będę robić ponownie ten dżem.

Przepis jest bardzo prosty w wykonaniu. Zostają wam czasami buraki, gdy robicie barszcz, bo wasi domownicy nie mają w danej chwili ochoty na sałatkę z buraków? Do zrobienia dżemu potrzeba tylko 3 średniej wielkości buraków, to wszystko. Rabarbar z kolei gotujemy razem z cukrem, aż się rozpadnie, a to zajmuje tylko 10 minut. Tak więc przygotowanie takiego dżemu, jeśli macie już ugotowane buraki nie zajmie więcej niż 20 minut. Moim zdaniem taki dżem idealnie pasuje na śniadanie, do kanapek z żółtym serem (albo pleśniowym). Wiem, że za jakiś czas moja fascynacja nowymi dżemami minie, więc w międzyczasie postanowiłam się delektować nowymi smakami. Serdecznie zapraszam do grona osób jedzących dżemy warzywne!


Dżem buraczano-rabarbarowy

Składniki

3 (średniej wielkości) buraki
3 rabarbary
1 szklanka cukru
skórka z 1/2 cytryny
sok z 1 cytryny (albo do smaku)

Buraki obieramy, kroimy i gotujemy na miękko w wodzie (w przyszłości zamierzam je upiec, żeby nie stracić wartościowych składników). Rabarbar myjemy i kroimy w plasterki o grubości ok 0.5 cm. Wkładamy do garnka i wsypujemy cukier. Zagotowujemy, a potem zmniejszamy gaz. Gotujemy mieszając, aż rabarbar się rozpadnie. Polecam zachować części rabarbaru, żeby konsystencja dżemu była interesująca. Z ostudzanych buraków należy przygotować „przecier”. Tym razem obawiałam się użyć ręcznego blendera. Myślę, że domyślacie się dlaczego. Starkowałam więc buraki na tarce o drobnych oczkach i nie odcedzałam soku. Wszystko wrzuciłam do ugotowanego rabarbaru i wstawiłam na gaz. Tym razem dżem nie jest gęsty, ale zapewniam was, że pod koniec gotowania zgęstnieje, a jak postoi w lodówce przez noc, jego konsystencja będzie perfekcyjna. Tak więc do garnka w którym ugotowaliśmy rabarbar wrzucamy starkowane buraki i skórkę z cytryny. Gotujemy na małym ogniu przez ok 10 min, podobnie jak to robiliśmy w przypadku robienia dżemu z marchewki. Na koniec przyprawiamy dżem sokiem z cytryny. Moim zdaniem Palce Lizać! Spróbujcie!

poniedziałek, 16 maja 2016

Kuchnia dla astmatyków

Chciałabym dzisiaj opisać astmę od strony kuchni, w dosłownym tego słowa znaczeniu i w przenośni. Zaproponuję wam dzisiaj dania, które będą bogate w żelazo, cynk, kwasy omega-3, i witaminę C. Wspomnę również o naturalnych produktach zawierających dużo magnezu, witaminy A i kwasu foliowego.

Dlaczego?

Astma oskrzelowa u dorosłych i dzieci jest dolegliwością, która najczęściej jest zaburzeniem alergicznym. Badania diagnostyczne pokazują, że astmie towarzyszą niedobory w poziomie żelaza, cynku, witaminy C i D, jak również w poziomie kwasów omega-3. Niedobory magnezu, witaminy A i kwasu foliowego z kolei wydają się być odpowiedzialne za nasilenie ataków. Jestem zwolenniczką teorii mówiącej, że przyczyn chorób należy szukać w niedoborach mikroelementów i w związku z tym warto sprawdzić u siebie ich poziom, a potem ustalić własną naturalną dietę. Uważam, że jest to bardzo proste pod warunkiem, że będziemy wiedzieć na co zwrócić uwagę. W ten sposób dietą możemy siebie leczyć i żyć zdrowo. Jak zobaczycie poniżej proponowane produkty warto jeść nie tylko gdy mamy astmę, warto je spożywać zapobiegawczo i profilaktycznie. Warto również zmodyfikować własną dietę i wprowadzić parę dań, które gwarantują nam wszechstronną suplementację dietetyczną. Zobaczcie! 

 

1. Co jeść żeby zwiększyć poziom żelaza w organizmie?

Rośliny strączkowe

Dużo żelaza (i cynku) znajduje siew daniach zawierających wszelkiego rodzaju rośliny strączkowe, jednak najwięcej znajdziemy go w soczewicy. Z tego właśnie powodu osoby cierpiące na astmę i nie przyzwyczajone do jedzenia większej ilości roślin strączkowych powinny korzystać częściej z soczewicy niż np. z fasoli.

Popularne dania z wykorzystaniem roślin strączkowych:


Kotlety
Pasztety
Zupy
Warzywne potrawki (curry warzywne, chili)
Gulasze
Salaka z soczewicy
Hummus
Można dodawać rośliny strączkowe do każdej sałatki albo surówki.


Szpinak/Jarmuż/liście botwinki

Wyżej wymienione warzywa można używać do sporządzania świeżych sałatek, ponieważ do sałatek dodajemy składniki zawierające witaminę C, a ta pomaga we wchłanianiu żelaza. Ja również uważam, że genialnym rozwiązaniem jest sporządzenie frittaty (zobacz tutaj). Pamiętajcie, żeby dodawać ugotowaną marchewkę do takich potraw, ponieważ neutralizuje negatywne działanie kwasu fitynowego. 


 


Pestki dyni, ziaren słonecznika i ziaren sezamu

Pestki są najlepszym źródłem wszystkich minerałów. Nie sadzę, że jakikolwiek inny produkt im dorównuje. Żeby je wykorzystać w pełni możecie przyrządzać z nich hummus. Na moim blogu znajdziecie przepis na hummus z pestek dyni (zobacz tutaj), ale hummus ze słonecznika jest również rewelacyjny. Hummus taki możemy jeść z warzywami, albo robić rulony z naleśników, albo tortilli ze świeżymi warzywami takimi jak papryka, cebula i sparzony brokuł.

Dieta oparta o mięso podane z warzywami

Żelazo znajduje się w mięsie (ale nie tak dużo jak myślimy), no i oczywiście dużo go jest wątróbce kurzej. Ograniczyć łączenie potraw zawierających żelazo z węglowodanami takimi jak pełnoziarnisty chleb, ryż, kasze, makarony, ponieważ znajduje się w nich kwas fitynowy, a ten ogranicza przyswajalność żelaza. Osoby cierpiące na astmę prawdopodobnie mają zaburzenia w trawieniu, dlatego warto wspomagać układ pokarmowy właściwie łącząc produkty podczas jedzenia.



2. Co jeść żeby zwiększyć poziom kwasów omega-3

Kwasy omega -3 można znaleźć zarówno w rybach i owocach morza jak i

produktach roślinnych (najwięcej jest ich w orzechach włoskich i siemieniu lnianym).


Spożywanie ryb (i owoców morza) jest nie tylko wskazane dla osób ciepiących na astmę z powodu obecności kwasów omega-3 (dużo go znajdziemy m.in. w sardynkach), ale również dlatego, że znajduje się w nich znaczący poziom żelaza. Tak więc, ponieważ ryby zawierają zarówno żelazo jak i kwasy omega-3 osoby ciepiące na astmę powinny zamienić dietę mięsną na dietę rybno-roślinną. To ma po prostu większy sens.

Uważam, że siemię lniane zmielone na świeżo w młynku do kawy można dodawać do każdej potrawy. Łyżka takiego siemienia lnianego jedzona codziennie całkowicie wystarczy. Odkryłam, że dodając zmielone siemię lniane do ziemniaków pure przemycam je w niezauważalny dla nikogo sposób. Można je dodawać do wszystkich potrawek, gulaszy, pasztetów, kotletów i sałatek.

3. Witamina C


Jeśli układamy jadłospis dla siebie i dzieci i chcemy włączyć do niego większe ilości naturalnej witaminy C, to warto pomyśleć o robieniu soków naturalnych, albo smoothie i regularnie spożywać 1-2 kiwi dziennie.

Osobiście nie jestem zwolenniczką soków owocowych, ponieważ zawierają uwolnione cukry, to jednak trzeba przyznać, że takie soki są przepełnione witaminami, szczególnie witaminą C, a osoby z astmą potrzebują takiej witaminy bardzo dużo. Ponieważ są duże szanse, że układ trawienny u takich osób nie jest w dobrej kondycji, dla pewności, warto robić soki tylko z jednego rodzaju owoca, żeby niewłaściwie ich nie mieszać. Przykładowo możemy zrobić smoothie z banana, truskawki brzoskwini, ale niewłaściwą kombinacją jest zrobienie smoothie z banana, kiwi i gruszki. Najlepiej jest wybierać owoce sezonowe do sporządzania soków, bo są najtańsze, albo robić je z jabłek, których zawsze jest pod dostatkiem.

Dużo witaminy C również znajduje się w napoju zrobionym z całej cytryny i garści natki pietruszki. Przepis znajduje się tutaj (na obnizenie cholesterelu, na codzien uzywam tylko natki i cytryny bez dosladzania). Taki napój można pić cały dzień w zastępstwie wody. Witaminy C również znajdziemy w warzywach i dlatego warto również i po nie sięgnąć.


Przekąski


orzechy włoskie (minerały i kwasy omega-3)

migdały (minerały i kwasy omega-3)

daktyle (żelazo)

morele (żelazo)

kiwi (witamina C)


Wyżej również wspominałam o kwasie foliowym, magnezie i witaminie A. Myślę, że zaskoczę was, ale dużo kwasu foliowego można znaleźć w roślinach strączkowych, a przede wszystkim w soczewicy, jak również dużo go jest szpinaku. Czy to przypadek, że duża ilość kwasu foliowego znajduje się w tych produktach, w których jest również dużo żelaza? Nie wiem, czy jest jakaś zależność, ale jest to bardzo interesujące. Tak więc, jeśli włączycie do diety rośliny strączkowe wraz ze szpinakiem, to zwiększycie zarówno poziom żelaza jak i kwasu foliowego.

Podobnie ma się sytuacja z magnezem. Dużo jest go w pestkach dyni, ziaren sezamu, ziaren słonecznika i szpinaku, które również są dobrym źródłem żelaza.


Witamina A z kolei w dużych ilościach znajduje się w marchewce. Pisałam już o niej przy okazji przepisu na dżem z marchewki. Warto pamiętać, że gotowana marchewka jest dla nas zdrowsza niż surowa. Dodatkowo marchewka neutralizuje negatywne działanie kwasu fitynowego, w związku z czym warto ugotowaną marchewkę dodawać do każdego posiłku. 

 

Przy komponowaniu własnego jadłospisu należy pamiętać by

1. Ograniczac negatywne działanie kwasu fitynowego, ograniczając węglowodany takie jak kasza, ryz, chleb i makarony, a jeśli je spożywamy, to dodawać do każdego takiego posiłku po jednej ugotowanej marchewce, jak również fermentować wszystkie produkty zawierające ten kwas.

2. Dieta powinna być oparta o rośliny strączkowe, ryby jak również i dużą ilość warzyw i owoców zawierających naturalną witaminę C.

3. Warto pomyśleć, aby uwzględnić w diecie 1 łyżkę zmielonego siemienia lnianego, który dodajemy do każdego posiłku.

4. Nalezy również pić dużo naturalnych soków, żeby w sposób naturalny przyjmować witaminę C. Jak napisałam wyżej, trzeba jeść regularnie kiwi i również pić napój cytrynowo-pietruszkowy.

5. I oczywiście nie zapomnijmy o pestkach dyni i ziarnach słonecznika. Chociaż nie zamieściłam jeszcze mojego przepisu na hummus z ziaren słonecznika (pewnie to zrobię za jakiś czas), to powiem wam już teraz, że smakuje podobnie jak hummus i jest naprawdę wspaniały. Jestem przekonana, że stosując taką dietę nie zaszkodzimy sobie, a może nawet zmniejszymy objawy astmy.


 http://lpi.oregonstate.edu/mic/disease-index
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4331366/
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2893424/
http://respiratory-research.biomedcentral.com/articles/10.1186/1465-9921-14-25
http://www.ijcrar.com/vol-2-8/Nemat%20Bilan,%20et%20al.pdf
http://www.spectracell.com/media/uploaded/3/0e2676587_1385406072_383asthma-wheel.pdf

niedziela, 8 maja 2016

Dżem z marchewki

...Zgadza się.... dżem z marchewki! Ja również byłam zaskoczona, gdy natknęłam się na ten przepis, a pochodzi on z XIX wieku. Nasze babki miały niesamowite pomysły i chylę przed nimi czoła. Powód dla którego chciałam spróbować tego przepisu był taki, że smakuje podobnie jak dżem z moreli, który uwielbiam. Poza tym uważam, że morele są niedoceniane. Jednak w porównaniu z marchewką morele wysiadają, więc postanowiłam zobaczyć, czy faktycznie mogę zrobić coś wartościowszego nie tracąc na walorach smakowych. Od razu mówię, że tak, dżem z marchewki smakuje podobnie jak dżem z moreli i mam nadzieję, że dacie się przekonać i spróbujecie. Jest wprost rewelacyjny.

Marchewka w sumie jest niedocenianym warzywem, jest dostępna przez cały rok i chyba jest jednym z najtańszych warzyw. Przez obecność karotenoidów, marchewka jest zaliczana do jednych z najważniejszych warzyw dostarczających nam witaminę A. Dużo czytamy o witaminie C i D, ale zdecydowanie za mało uwagi poświęca się witaminie A, a uważam, że niesłusznie. Karotenoidy zawarte w marchewce są antyoksydantami, jak również pobudzają nasz układ odpornościowy, szczególnie ten związany z układem pokarmowym. Umożliwiają pozbycie się niepotrzebnych bakterii, nawet pasożytów z naszego układu pokarmowego, aktywując do pracy nasz układ odpornościowy. Dodatkowo, z ostatnich doświadczeń wynika, że karotenoidy zawarte w roślinach (również w marchewce) pomagają w absorpcji metali (takich jak żelazo i cynk) w obecności kwasu fitynowego (zobacz tutaj). Myślę, że większość z was już wie co nieco na temat kwasu fitynowego, więc informacja, że możemy zniwelować szkodliwe działanie kwasu fitynowego zawartego w ciemnym chlebie, kaszach, czy roślinach strączkowych, dodając jedną marchewkę do posiłku jest rewelacyjną informacją. Wiele badań naukowych wskazuje, że witamina A może działać prewencyjnie na różnorodne nowotwory. Związek między witaminą A, a jej rolą antyrakową jest tłumaczony koniecznością obecności karotenoidów w stymulowaniu komunikacji międzykomórkowej. Naukowcy sadzą, że zachwiana komunikacja międzykomórkowa może być jedną z przyczyn dla których rozrost komórek rakotwórczych wymyka się spod kontroli. 

 

Trzy wyżej wymienione motywatory powinny nas przekonać, żeby wprowadzić marchewkę do codziennego menu, nie wiem czy koniecznie w postaci dzisiejszego rewelacyjnego przepisu, czyli dżemu marchewkowego, ale sadzę, że warto dodawać marchewkę do każdego sosu, dipu, czy po prostu robić pasztety z marchewki i pestek, albo roślin strączkowych. Pamiętajmy jednak, że marchewka podobnie jak pomidory zawiera karotenoidy w postaci „trans” (trudnych do przyswojenia) i gotowanie jej sprawia, że przechodzą w formę „cis”, które są przez nas przyswajalne. Tak więc marchewka gotowana jest dla nas zdrowsza niż surowa!

Przepis na dżem z marchewki jest super prosty i nie wymaga od nas dużo czasu, więc mam nadzieję, że wypróbujecie go chociażby, żeby się przekonać o smaku. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie. 


Składniki

400 g marchewki
1 szklanka cukru
skórka z 1/2 cytryny (albo z 1 calej)
sok z 1 1/2 cytryny

Marchewkę obieramy i kroimy w talarki. Połowę marchewki ścieramy na tarce i odstawiamy. Wrzucamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy na miękko. Odcedzamy i miksujemy ręcznym blenderem. Wrzucamy marchewkę na sitko i odciskamy nadmiar płynów. Odciśniętą marchewkę (powinno wyjść ok. 1 1/2 szklanki) przekładamy do garnka, dodajemy startą marchewkę i dodajemy cukier, oraz skórkę z cytryny. Ja użyłam skórki z 1/2 cytryny, ale teraz myślę, że można użyć jej więcej, bo potem nie będziemy musieli dodać zbyt dużo soku z cytryny. Warto poeksperymentować. W moim przypadku wyszło 1 1/2 soku z cytryny i skórka z 1/2 cytryny na na 1 1/2 szklanki przecieru marchewkowego. Przecier marchewkowy mieszamy z cukrem i gotujemy przez ok. 10 minut stale mieszając. Gotujemy do momentu, kiedy nasz dżem stanie się szklisty. Wtedy odstawiamy i przyprawiamy sokiem z cytryny. Możemy z powodzeniem wlać sok z 1 cytryny i spróbować. Jeśli zdecydujemy, że smak jest zbyt mało wyrazisty, wtedy dodajmy dodatkową porcję soku po trochu, żeby uzyskać nasz własny niepowtarzalny smak. Życzę powodzenia! 

 

http://www.whfoods.com/genpage.php?tname=nutrient&dbid=106

niedziela, 1 maja 2016

Otyłość a Mikroskładniki Odżywcze

Chciałabym dzisiaj podzielić się z wami moimi przemyśleniami na temat otyłości, a to dlatego, że ostatnio bardzo wiele się mówi na ten temat, ze względu na powiązanie otyłości z cukrzycą i chorobami układu krążenia. Naukowcy i przedstawiciele środowiska medycznego próbują zrozumieć, co wpływa na rażący wzrost ludzi otyłych na całym świecie. Pewnie się zdziwicie, ale tak samo jest w Polsce, problem otyłości również dotyka Polaków. Z analiz wynika, że na przestrzeni ostatnich 15 lat obserwuje się wzrost otyłości w Polsce. Przykładowo otyłość u mężczyzn wzrosła z 47.8% w 1996 roku do 61,4% w 2009 roku, a u kobiet z 38,9% do 44,6%. Dane dotyczą osób powyżej 15 roku życia.

Dlaczego tak jest? Problem otyłości na całym świecie koreluje się z niezdrową dietą. Każdy jednak ma indywidualne zdanie odnośnie tego, co znaczy zdrowe odżywianie. W przeprowadzonej ankiecie wśród Polaków wynika, że Polacy utożsamiają zdrowe odżywianie przede wszystkim z regularnym spożywaniem trzech posiłków dziennie i właśnie dzięki temu 79% z nas ocenia swoje odżywianie za zdrowie. Dodatkowo zdrowe odżywianie oznacza dla nas jedzenie różnorodnych potraw, żywności o wysokiej jakości i nie przeterminowanej. 

 www.allhealthyrecipes.net

Niezdrowa żywność to taka, która pozbawiona jest wartości odżywczych i prawdziwej energii. To nie dieta oparta na szybko przyswajalnych formach energii i która sprawia, że pozornie stajemy się syci. Jedząc żywność przetworzoną, albo zawierającą małe ilości mikroskładników ograniczamy ilość minerałów i witamin w naszym ciele i de facto siebie głodzimy. Analizy pokazują, że spożywamy bardzo małe ilości warzyw (280 g dziennie), małą ilość ryb (17 g dzienne), a nasza kuchnia jest oparta na białku i węglowodanach. Świadomie lub podświadomie zaniedbujemy potrzeby naszego ciała, jednak gdy ono nas informuje, że brak mu mikroskładników, my odczytujemy to jako głód i powtarzamy proces jedzenia żywności martwej odżywczo. W ten sposób zamyka się kolo. Zaczynamy tyć, a potem pojawiają się problemy zdrowotne, a diety oparte na głodzeniu siebie tylko pogarszają sytuacje. Uważamy, że problemy zdrowotne są jak uroda, to coś na co nie mamy wpływu i jedni mają jej więcej, a inni mniej. Ja tak nie sadzę, chociaż uważam, że każdy z nas reaguje w sposób indywidualny na różnorodne braki, jak np. na brak aktywności fizycznej, spożycie węglowodanów, cukrów czy soli, czynników, które wiąże się z rozwojem otyłości i pośrednio czyni odpowiedzialnym za rozwój innych chorób cywilizacyjnych jak cukrzyca, choroby krążenia, czy nawet rak.


Diagnostyka otyłości

Wiec dlaczego nie możemy zrzucić uporczliwych kilogramów, pomimo że stosujemy różnorodne diety, obniżamy kaloryczność posiłków i ćwiczymy? Badania diagnostyczne powoli zaczynają nam uświadamiać, że problem z otyłością to niekoniecznie tylko brak aktywności fizycznej, ale że jej obecność jest korelowana z niedoborami mikroelementów odżywczych. Takich opracowań wciąż jest zbyt mało, żeby wyciągać konkretne wnioski, ale sygnały już są. Nasza zdolność odzyskania zdrowia wymaga, żebyśmy odrzucili przetworzoną żywność i żebyśmy włączyli do naszej diety owoce i warzywa, które są głównym źródłem mikroskładników odżywczych w naszym ciele.

www.reddit.com

Najczęściej obserwowanym niedoborem u osób otyłych to niedobór kwasu foliowego. Najwięcej go znajdziemy we wszystkich roślinach strączkowych i ciemno-listnych warzywach takich jak szpinak, brokuły i jarmuż. Znajdziemy go również w burakach, kalafiorze, papryce, fasolce szparagowej i po trochu w każdym owocu i wszystkich warzywach, w wątróbce i żółtkach jajek. Przypisuje się mu istotną rolę w utrzymaniu dobrej kondycji układu nerwowego, wpływa korzystnie na nasze serce i układ krążenia i ważny jest również dla naszego układu rozrodczego. Z fizjologicznego punku widzenia kwas foliowy, jak również witamina B12 i B6, uczestniczy w metabolizmie homocysteiny. Deficyt w poziomie kwasu foliowego wpływa na podwyższony poziom homocysteiny, a ten jest korelowany z chorobami układu krążenia. Mechanizm odpowiedzialny, za to w jaki sposób niedobór kwasu foliowego wpływa na otyłość, nie jest do końca wyjaśniony. Wiadomo, że kwas foliowy jest również czynnikiem epigenetycznym, który w bezpośredni sposób wpływa na regulację naszych genów, ale czy właśnie ta regulacja jest odpowiedzialna za zaburzenia metaboliczne w naszym ciele, nie jest do końca wiadome.

Innymi częstymi niedoborami wśród osób otyłych są niedobory cynku, żelaza i nadmiar miedzi. Co ciekawe, niedobory cynku i żelaza również obserwuje się u osób z niedoczynnością tarczycy. Cynk podobnie jak magnez jest niezbędnym minerałem metaboliczno-fizjologicznym. Jak do tej pory opisano co najmniej 300 różnych enzymów, które są zależne od cynku. Uważa się, że nawet drobne braki tego minerału mogą poważnie rozregulować nasz organizm, ponieważ jego obecność wpływa na właściwe funkcjonowanie układu immunologicznego i rozrodczego, jak również wpływa na skórę i wzrok. Znajdziemy go dużo w mięsie, ale również w sezamie, pestkach dyni, roślinach strączkowych, w kaszy quinoa, oraz krewetkach. Powód dla którego obserwuje się tego typu zachwianie równowagi prawdopodobnie bierze się z faktu, że te trzy pierwiastki współzawodniczą ze sobą w jelitach o absorpcję. Dodatkowo kwas fitynowy może wpływać na zaburzenia wchłaniania tych pierwiastków (zobacz tutaj). Wszystkie te obserwacje sugerują, że rodzaj diety ma istotny wpływ na problem otyłości i w pierwszej kolejności osoby otyłe powinny zmienić sposób żywienia.

www.texasready.net

Inne niedobory to deficyty witaminy D, B12, B6, C, prawdopodobnie selenu oraz witaminy C i E. Jednak te niedobory nie dotyczą każdej osoby dotkniętej nadwagą, co tylko podkreśla, że każdy z nas w sposób indywidualny reaguje na braki żywieniowe i warto o tym pamiętać. Słyszeliśmy już niejednokrotnie, że badania kliniczne z zastosowaniem sztucznych suplementów nie zawsze prowadzą do poprawy zdrowia, więc suplementacja jest nieskuteczna. Negatywne wyniki wcale jednak nie świadczą, że żywność zawierająca określone mikroskładniki nie wpłynie dodatnio na nasze zdrowie. Pamiętajmy, że każde badanie kliniczne zawsze opiera się na stosowaniu jednego z mikroskładników, a to może oznaczać, że proces zdrowienia jest bardziej skomplikowany i może wymagać od nas uzupełniania więcej niż jednego suplementu diety.

Nigdy więc nie działajmy w ciemno i nie stosujmy praktyk zasłyszanych od innych, to co pomaga jednemu niekoniecznie ma pomóc i tobie. Mamy XXI wiek, więc go właściwie wykorzystajmy. Róbmy sobie badania diagnostyczne sprawdzając poziom mikroskładników w naszym ciele i podejmujmy decyzje po zapoznaniu się z wynikami. Robiąc to z pewnością zmienimy nasze podejście do zdrowia i choroby, przestaniemy być bezbronni i zdezorientowani i z pewnością sprawimy, że w przyszłości badania diagnostyczne staną się bardziej powszechne w praktykach medycznych. Potrzebne są konkretne informacje na temat zależności pomiędzy naszymi dolegliwościami zdrowotnymi, a niedoborami mikroskładników, a to jedynie będziemy w stanie osiągnąć, gdy poprzez własną praktykę zmienimy sposób przeprowadzania diagnostyki medycznej. Osobiście uważam, że postępując w ten sposób będziemy w stanie odzyskać utracone zdrowie na każdym etapie swojego życia.

modernsurvivalblog.com